Dawno zapomniana technika, jak zwiększyć poczucie własnej wartości w jeden wieczór i zacząć wreszcie żyć bez poczucia winy.

Moja historia opisana w tym poście jest w 100% prawdziwa. Opisuję w niej:

Jak opierałam się mobbingowi w pracy i jak z tego wyszłam?

Jak przestać krytykować siebie za niepowodzenia?

Poznasz niezwykłą technikę, która pomoże Ci w bezwarunkowej miłości do siebie?

Dzięki temu powstaniesz niczym Fenix z popiołów 😉

Ten wpis jest długi, więc może zorganizuj sobie herbatkę i uszykuj pączka (chyba nie chcesz mi umrzeć z głodu prawda?), Już za chwile będziesz bogatszy o nowe doświadczenie.

Przerażające jest to, że ludzie, zamiast urzeczywistniać to, do czego są powołani, wolą poddawać się krytyce. W efekcie nie robią nic, a poczucie wartości spada.

Niektórzy mogliby zajść naprawdę na wysokie stanowiska, gdyby nie przejmowali się tym, co mówią inni, ale poddają się opinii.

Ludzie mają niezwykłe talenty (bo każdy je ma).

I zamiast robić to, co kochają, poddają się krytyce innych.

Potem rodzi się nienawiść absolutnie do wszystkiego. Do życia, do otoczenia,

Znasz to?

Zupełnie jak w tej historii o orle, który wychował się wśród kur.

Nie może latać.

Zresztą co ja będę pisać, też tak miałam... Tylko w wersji hard.

Długo byłam szeregowym pracownikiem w belgijskim markecie.

Mój kierownik dokuczał mi, że mój niderlandzki nie jest dobry, próbował mnie zniechęcić do pracy, kazał mi rozładować wózek z pampersami w 20 minut.

Kazał mi to przekładać mówiąc, że źle to robiłam. Miałam to spakować i na nowo rozłożyć. Mobbing.

Takie złe traktowanie trwało latami. To tylko jeden szybki przykład.

Musiało minąć pół dekady, żeby zacząć szanować własną wartość i stać się wzorem tym razem dla moich pracowników. Wyszłam z tego i dzisiaj wiem, że ludzie czasami się poddają i zatracają się w nienawiści do siebie samych. Poddają się .

A potem są samobójstwa.

Czego w sobie nienawidzisz?

Nienawidzisz uczucia poddania?

Bezradności?

Słuchanie wewnętrznego "ja" mówiącego ,że nie potrafisz?

Myślisz, że to przez brak asertywności? … że nie potrafiłam mówić “tak” albo “nie” … że nie potrafiłam wydukać - chcę umowę i podwyżkę?

Ludzie wolą się schować, niż pokazać to, co potrafią.

Wiesz, rozumiem to, długo tak miałam.

Ale wiesz… lata praktyki i człowiek wreszcie dochodzi do tego, co z nim jest nie tak.

Latami sobie wmawia, że jest do bani. Że jest bezwartościowy, że jest do niczego.

Potem są głosy w głowie, bo coś nam podpowiada takie rzeczy. Potem jest problem w najbardziej prozaicznych sytuacjach.

Glosy w naszej głowie, one tam nie wzięły się znikąd.

To lata gromadzenia tego, co mówią nam ludzie. To przez chłonięcie słów innych wartościujemy się, a umysł nas atakuje.

Porównuje do tego, co było.

Zbyt wiele od siebie wymagamy, od otoczenia też. Czujemy się odszczepieńcami. Analizujemy, ciągle, bez ustanku, a na końcu się poddajemy.

Jak kury.

Żeby nie było tak smutno. Powiem Ci, że wszystko jest do naprawienia, jeśli masz podobnie.

Bo jest jeszcze coś, co naprawdę może nam pomóc. Jest to związane z naszą genetyką.

Bo tak naprawdę, jak zwykle wszystko zaczyna się naszej głowie.

Na czym polega prawdziwy problem z poczuciem własnej wartości?

Przez dziesiątki tysięcy lat, gdy na długo przed piramidami żyliśmy w jaskiniach - natura wyposażyła nas w pewien mechanizm.

Chodzi o wewnętrznego krytyka.

To głos w głowie, który mówi nam - “nie dotykaj”, gdy zerwanie i zjedzenie nieznanego owocu mogłoby nam zaszkodzić.

Dzisiaj krytyk dla nas jest zarazem zbawieniem, jak i przekleństwem.

Zbawieniem, ponieważ chroni nas przed niebezpieczeństwem.

Przekleństwem, ponieważ niekontrolowany robi z nami co chce.

Jest podsycany toksycznymi słowami i gdy coś schrzanimy, mówi nam - “jesteś do bani”.

Jest jeszcze coś.

Umysł bardzo lubi upraszczać.

Nie podpowie nam długiego złożonego zdania: “Tutaj w rogu, gdy szyłaś tę poszewkę musisz o jeden milimetr w lewo przesunąć szew, żeby było to zrobione idealnie”

Chociaż mógłby. Mógłby powiedzieć - “przesuń w lewo”

Podsycany toksycznymi myślami powie - “Ale to schrzaniłaś”.

Miliony takich słów słyszanych od innych w pracy, od siebie, rodziny... Skutecznie ciągną nas w dół. Cierpi na tym nasze poczucie wartości.

To główny powód, dlaczego wewnętrzny krytyk zmienia się w bezwzględnego cenzora.

Możesz latami chodzić do psychologa, tego nie zauważać. Taka prawda.

Dlatego wiecznie odkładasz pracę na później, aż będziesz perfekcyjnie przygotowana. Do tego dochodzi ciągłe poczucie zagrożenia, z wiecznym niezadowoleniem z życia. Do tego ocenianie surowo wszystkiego dookoła, włącznie z Tobą samym.

Jak widzisz tak naprawdę niczyja to wina. Ludzie po prostu tak mają, nawet o tym nie wiedząc. Toksyczne myśli przecież wszczepiane są nam z zewnątrz.

Błędne ścieżki

Tabletki na podniesienie nastroju w takim wypadku nie pomogą.

Psychiatrzy kochają nam je podrzucać.

Używka podnosi nastrój, ale krytyk i tak będzie nas bombardować.

Zrobi to skróconymi zdaniami.

Zobacz - jaki jest sens podnosić nastrój lekami, obżerać się słodyczami, albo popijać alkohol, gdy krytyk się uaktywni? Czy wtedy krytyk się zamknie?

Nie, on nadal będzie , bo jest integralną częścią nas, on zawsze będzie nas “chronić”, nawet po alkoholu.

Przyznaj się, ile razy byłaś u psychiatry.

Wizyta zawsze kończy się tak samo. Psychiatra zrozumie Cię, może nawet będzie empatyczny, ale na koniec i tak dostajemy receptę.

Gdzie tu sens?

Czego Ci zatem potrzeba?

Sprawdź, przy jakiej okazji bombardują Cię krytyczne myśli na swój temat.

Kiedy najczęściej to się dzieje.

Trzeba złagodzenia ich i odpowiedniego ukierunkowania na krytyka.

Jeśli atak krytyka nastąpi, wywoła w nas poczucie winy, działaj z poczuciem winy. Uświadom sobie, przyczyną jest myśl, nie przejmuj się tym. Nie daj się porównywać przez krytyka do kogoś innego - “lepszego”. To częsty problem z krytykiem porównuje nas. Wyłapywanie ataków jest wstępem do wygrywania bitew.

Z dystansem patrz na słowa ludzi, którzy Cię krytykują. Oni mają ten sam problem, co Ty.

Ich krytyk został podsycony - także go nie kontrolują. Inaczej nigdy by nie krytykowali.

Myśli podczas ataku wewnętrznego krytyka, jak - “jesteś bezwartościowy” - można ukierunkować.

Przede wszystkim nie brać do siebie.

Gdy krytyk uderzy, naszym zadaniem jest, by myśl szybko odwrócić. Krytyka zaś trzeba skarcić. Skieruj na niego krytykę, jak podsyła on Tobie. Np: “sam jesteś bezwartościowy”. Jeśli się nie da, zaakceptuj to, ale spróbuj myślom nadać kontekst. Chodzi o to, żeby umysł wiedział czego konkretnie dotyczyła ta myśl - na przykład, że masz poprawić swoje działanie. Gdy nauczysz się dostrzegać i rozpoznawać ataki, bezwzględność wobec siebie złagodnieje.

Osoby z zewnątrz także czasem nas atakują.

Sprawdzaj wtedy, co się dzieje z Twoim umysłem.

Czym jesteśmy karmieni - tym jesteśmy, a my nie chcemy się dać.

Chcemy być przecież inni.

Jakie będą możliwe efekty, gdy problem zostanie rozwiązany?

Z czasem wyłapywanie ataków sprawi, że będziesz na nie wyczulona.

Niedługo po tym staniesz się wrażliwy na samego siebie. Będzie to wstępem do bezwarunkowej miłości do siebie samego.

Krytyk bardzo złagodnieje.

Zdejmiesz z siebie poczucie winy za swoje porażki. Będziesz o krok od wybaczenia otoczeniu, własnej rodzinie i przede wszystkim sobie.

Skończysz z wiecznym bezwzględnym cenzurowaniem działań innych. Zaczniesz uciszać wewnętrznego krytyka, który Cię sabotuje.

Bo to jest jedyna ścieżka.

Twój nastrój się poprawi. Okaże się, że rzeczy, które wcześniej były dla Ciebie nieosiągalne, staną się Twoim celem.

Serio, takie rzeczy się dzieją.

Dlatego zawalcz o siebie.

Czego Ci jeszcze potrzeba?

Jeśli czujesz, że Twój wewnętrzny krytyk jest podsycany przez otoczenie, musisz się tym zająć.

O toksycznych ludziach pisałam w jednym z moich artykułów na blogu.

Przeczytaj go.

Na pewno będziesz musiał mocno zadbać o higienę relacji.

Oprócz tego przyda Ci się kilka ćwiczeń na teraz. Chodzi na podnoszenie poczucia własnej wartości.

Pokonanie krytyka jest wstępem do podniesienia jego poziomu.

Długotrwałe ataki ze strony krytyka bardzo mocno je nadwyrężają.

Dlatego przygotowałam dla Ciebie praktyczny poradnik.

Zapraszam Cię do pobrania e-booka 6 Filarów poczucia własnej wartości: KLIKNIJ TU <<

To zbiór kilku prostych ćwiczeń, a także moja historia walki z przeciwnościami losu. Pomoże Ci w podniesieniu własnej wartości TERAZ.

Następny krok.

Jeśli czujesz, że nie dajesz sobie rady, skontaktuj się ze mną e-mailowo lub poprzez messenger. Zupełnie za darmo poświęcę Ci pół godziny z mojego czasu.

Być może będzie potrzebna terapia.

Pomogę Ci jako specjalistka OSTATECZNIE określić przyczynę Twojego braku własnej wartości. Konsultacja zlokalizuje Twój problem. Podziałamy z krytykiem.

Ułożymy ścieżkę, wejdziesz na odpowiednie tory, zaczniesz realizować plan coachingowy. Problem zniknie..

Przecież każdy z nas marzy o tym, by mieć lepsze życie, a nie ciągle bagno i bagno.

Jeśli okaże się, że ze wszystkim dajesz sobie radę sama - świetnie. Będę się cieszyć, że pomogłam.

Jeśli nie, mogę się Tobą zająć. Umówimy się na coaching. Określimy co u Ciebie jest nie tak.

Gdy już będziesz całkowicie pewny przyczyn, doradzę Tobie, jak pokierować dalej swoim życiem. Przestaniesz przejmować się, że brakuje Ci poczucia własnej wartości. Zaczniesz wreszcie kochać siebie, bo już ja się o to postaram, by dobrze się Tobą zaopiekować.

Liczę na to, że dołączysz do mojej listy emailowej pobierając ebook 6 Filarów poczucia własnej wartości <<<<

Naprawdę przygotowałam go dla Ciebie

Sylwia Piątek

Powiązane tematy:

Porada od coacha, jak wyjść z zaawansowanej toksycznej relacji i zacząć czerpać radość z życia. Możesz przeczytać TU <<<